Peptydy biomimetyczne – mistrzowie świata regeneracji. Już niedługo w kosmetykach Colway.

Nie wiem jak dla Ciebie, drogi czytelniku, ale dla mnie świat biologii i fizjologii jest wręcz fascynujący. Ciągle naukowcy zaskakują jakimś wynalazkiem w dziedzinie białek, co wydaje się truizmem. Jednak dzisiaj chcę wspomnieć o czymś co mnie zwyczajnie przyprawia o dreszcze satysfakcji… a to coś nazywa się peptydy biomimetyczne. Brzmi to bardzo naukowo, wiem, ale pozwólcie, że podzielę się z wami tym fascynującym tematem, który już bardzo niedługo będziemy mogli przetestować na własnej skórze. Dla jej dobra! 

W roku 1999 nagrodę Nobla w dziedzinie fizjologii otrzymał Gunter Blobel. Odkrył, że białka wyposażone są w sekwencje sygnale, które zarządzają  ich transportem, lokalizacją komórkową i innymi funkcjami życiowymi jakie białko pełni w organizmie. Czy jednym słowem mówią im i gdzie mają się udać i co robić, kiedy się tam już udadzą. Te badania udowodniły, to co w Colway sugerowaliśmy od dawna mówiąc o aktywności biologicznej peptydów kolagenowych, na które rozpadają się potrójne helisy z Kolagenu Naturalnego. Tyle, że początkowo było to… wyśmiewane! 

Okazało się, że w skład potrójnych helis kolagenowych wchodzi pewien heksapeptyd, który okazał się niezbicie peptydem sygnałowym. Nie pierwszy odkryty i nie ostatni, badania trwają i pojawia się ich coraz więcej. Naukowcy zaczęli więc „kserować”, tzn. syntezować te peptydy i tworzyć w laboratoriach sztuczne, ale wierne kopie naturalnych związków. Nazwano je peptydami biomimetycznymi. Jest to więc związek chemiczny, który bardzo wiernie naśladuje peptydy naturalne sterujące procesami metabolicznymi, oddziałującymi bezpośrednio na np. komórki docelowe. Peptyd biomimetyczny jest niezwykle skutecznym pobudzaczem komórek. Ma małą masę, dzięki czemu łatwo wnika w skórę, stymulując produkcję kolagenu i elastyny (bo ten konkretny rodzaj nas interesuje). 

Zbudowane są one zwykle z kilku lub kilkudziesięciu reszt aminokwasowych połączonych ze sobą wiązaniami. Wszystkie procesy zachodzące w ludzkim organizmie, aby prawidłowo przebiegały, potrzebują swoistych substancji modelujących. Dokonują tego właśnie naturalnie występujące peptydy i czynniki wzrostu lub ich wierne kopie – czyli peptydy biomimetyczne. 

Niestety wraz z wiekiem ilość naturalnych peptydów radykalnie się zmniejsza. Jest to oczywiście zła wiadomość. Prawidłowa ich synteza zostaje uszkodzona. Kontrolowane przez nie procesy naprawcze i metaboliczne pomału słabną i ulegają zaburzeniom. I wtedy rozpoczyna się proces starzenia. Dobra za to wiadomość jest taka, że odkrycie i synteza peptydów biomimetycznych skutecznie wspomaga nasz metabolizm i to właśnie dlatego peptydy teokazały się tak skutecznymi środkami w preparatach:
– Anti-Aging;
– przeciw przebarwieniom;
– podtrzymującym wypadanie włosów;
– antycellulitowych;
– rozkładających tkankę tłuszczową.

Wielu może się zastanawiać, czy są zdrowe i bezpieczne albo czy też lepsze od naturalnych. Otóż są bardzo bezpieczne. Charakteryzują się ponadto doskonałą czystością chemiczną i mikrobiologiczną, mają gwarantowaną stabilność, nie alergizują, są całkowicie standaryzowane i przewidywalne. Ich działanie bardziej przypomina leczenie niż upiększanie. Stąd też są powszechniej wykorzystywane w kosmetologii i medycynie.

Aby uzyskać taki peptyd potrzeba przeprowadzić wieloetapową syntezę. Jest to proces złożony i kosztowny. W wielu przypadkach… bardzo kosztowny. Cena przeciętnego peptydu biomimetycznego jest przeważnie bardzo wysoka. Pocieszeniem może być fakty, że postęp w ich produkcji stale rośnie, a ceny powoli, ale systematycznie spadają. Do 2014 roku w medycynie estetycznej zarejestrowano ich ponad 300, a 100 czekało na dalsze badania i  rejestrację. 

Z punktu widzenia jakości, bezpieczeństwa i skuteczności najlepiej pozyskiwać enzymy z wyspecjalizowanych i renomowanych zakładów, które same wytwarzają enzymy i składowe aminokwasy. I wiadomość wręcz fascynująca – biochemicy współpracujący z firmą Colway opracowali co najmniej 6 modelowych i najlepszych peptydów biomimetycznych. Uwaga! Ich skuteczność w pobudzaniu fibroblastów jest wręcz powalająca. Przyśpieszają one produkcję kolagenu o… 600%. 6 razy szybciej. Wyboraźcie więc sobie, co się dzieje ze skórą pod wpływem takiej substancji!

Jest to jeszcze pieśń przyszłość, gdyż peptydy te trafią do produktów Colway względnie niedługo, ale ja już nie mogę się ich doczekać!!! Na pocieszenie podam, że w kosmetykach Colway są już pewne peptydy biomimetyczne, ale o znacznie mniejszej wydajności. Mówię chociażby o matrykinach, które swego czasu (10 lat temu) były prawdziwą sensacją, a gram tej substancji kosztował więcej niż gram złota! Dzisiaj jednak nie budzą już takich emocji jak dawniej. 
Ponadto, obecnie w polskich laboratoriach powstają dwa kompleksy peptydów biomimetycznych. Mają lepiej przylegać do skóry, co spowoduje dobrą wymianę składników odżywczych oraz ukierunkowanych na zapobieganie siwieniu włosów i regulacji gruczołów łojowych.

Jak do tej pory badania idą w dobrym kierunku i w najbliższym czasie Colway będzie pierwszą – i po raz kolejny – jedyną na świecie firmą, która będzie miała produkty zawierające te komponenty. Przynajmniej przez czas, kiedy konkurencja dopracuje się równie skutecznych substancji… Nie uważasz, że jest to fascynujące? Przecież każdy z nas potrzebuje takich pobudzaczy komórek, aby zatrzymać nieuchronny proces starzenia się i nie pozwolić komórkom na obumieranie tak szybko. 

Na pewno zainteresuje Cię ten temat, bo kto z nas nie chciałby na długo zachować swojej młodości, aż do późnej starości… Ja, już nie mogę się doczekać!