Argirelina – wyprasuj zmarszczki jak żelazkiem.

Czy wiedzieliście, że nie tylko mięśnie mają zdolność kurczenia się i rozkurczania? Dokładniej nie tylko komórki mięśniowe – inne także. Na przykład pod wpływem mimiki, czyli ruchu mięśni twarzy inne komór ściskają, a potem rozkurczają. Jak łatwo się jednak domyśleć, nie można tak w nieskończoność, bo materiał się w końcu zużyje. I tak właśnie dzieje się w przypadku naszej skóry. Wystarczy spojrzeć na, chociażby, zgięcie łokcia, a tam… zmarszczka. Kiedy spojrzymy w lustro, podczas uśmiechu lub mróżenia oka pojawiają się zmarszczki mimiczne. Niestety… prowadzi to do utrwalenia się zmarszczek – im żywsza mimika tym bardziej. A odwrócić ten proces jest dość ciężko…

Naukowcy ciągle pracują nad nowymi substancjami przeciwzmarszczkowymi. I zaczęli badać możliwości blokowania… skurczu mięśni. Biochemik i noblista dr. Martin Rodbell wynalazł substancję czynną zwaną argineliną. Substancja ta ma zapobiegać wzajemnemu porozumiewaniu się komórek nerwowych i mięśniowych. Dowiódł on, że komórki komunikują się ze sobą za pomocą hormonów, zwanych neurotransmiterami, wśród których jest miin. acetylocholina.

Nerwy przewodzą prąd, czyli bodziec, którego zadaniem jest skurcz mięśnia. Nerwy nie dochodzą jednak do samych komórek mięśniowych – na połączeniu z mięśniem jest przerwa zwana synapsą. Bodziec nerwowy powoduje produkcje owych neurotransmiterów, które po pokonaniu szczeliny (synapsy) powodują reakcję skurczu. Za to właśnie odpowiedzialną jest acetylocholina. Im więcej jej dociera do mięśnia, tym silniejszy skurcz i tymczasowa… zmarszczka na skórze. Nakreślam ten obraz dlatego, że naświetlić znaczenie arigeliny, która ma hamować wydzielanie acetylocholiny. Efekt jej działania jest tymczasowy – tymczasowo i zupełnie bezpiecznie dla zdrowia hamuje wydzielanie naurotransmitera. Mięsień wówczas zacznie się rozluźniać, a zmarszczki powoli ulegną bardzo efektywnemu wygładzeniu. Robi to naprawdę spektakularne wrażenie. Obejrzyjcie:

Przedstawiony na filmie preparat nie jest wprawdzie oparty na argirelinie, ale jego działanie jest jeszcze lepsze. I w 100% bezpieczne dla zdrowia. 

Czy takie działanie coś ci przypadkiem nie przypomina? Na pewno na myśl przyszedł Ci botoks. Tak, arigelina jest substancją alternatywną do botoksu. Działa podobnie jak on, blokuje przewodzenie bodźców, a tym samym redukuje napinanie mięśni. Lecz istnieje szalona różnica między tymi dwoma substancjami. Botoks się wstrzykuje, oj – na samą myśl dostaję drgawek – arigelinę aplikuje się naskórnie. Taki sposób jest na pewno przyjemniejszy i zdrowszy od zastrzyków botoxu. Do tego nie jest w ogóle toksyczna. Jej działanie na zmarszczki zostało potwierdzone licznymi badaniami laboratoryjnymi. Ciekawostką jest to, że jej większe stężenie nie powoduje większej skuteczności działania.

Podkreślę jeszcze najważniejszą różnicę – zastrzyk z botoksu trwa długo – w zależności od miejsca wstrzyknięcia należy powtarzać zabieg ostrzykiwania jadem kiełbasianem co kilka miesięcy. Arginelina daje tylko kilkugodzinny efekt, więc należy go doraźnie. Jednak jest w 100% bezpieczny i nie powoduje efektów ubocznych. Możemy stosować go codziennie lub doraźnie – zależnie od naszej decyzji.

Botoks wstrzykuje się tylko na ograniczonym obszarze twarzy. Arigelinę spokojnie możesz zastosować na obszarze, który twoim zdaniem jest zagrożony lub na którym już powstały paskudne zmarszczki.

Jest to unikalny peptyd, stosowany w nowej generacji kosmetykach, który skutecznie wygładza zmarszczki mimiczne, te płytkie i te głębokie. Zapobiega przy tym powstawaniu nowych. Sposób jej aplikowania jest bardzo prosty i to jest jej zaletą. Może być dołączona do wszelkiego rodzaju kosmetyków. To oznacza, że z powodzeniem, i ze spokojem możesz ją stosować w swoim własnym domu, a nie jak botoks – w gabinecie medycyny estetycznej… co nie jest najtańszym zabiegiem. Jest przy tym jeszcze kilka innych zalet, po pierwsze to oszczędność czasu i pieniędzy, a po drugie nie musisz cierpieć, ani ponosić ryzyka komplikacji w imię piękna i gładkiej skóry.

I na zakończenie – zwyczajowo dobra informacja. Biochemicy Colway mają już argirelinę o najwyższym progu denaturacji termicznej na świecie (czyli heksapeptyk-8) i nie kończą na tym swoich poszukiwań. Oprócz argineliny mają dostęp do jeszcze skuteczniejszych rozwiązań takich jak SNAP-8 oraz SYN-AKE, o których na pewno opowiem w przyszłości. Tym bardziej, że jest to temat bardzo ciekawy. Czekamy jeszcze na wprowadzenie nowych produktów z ich udziałem, co nastąpi względnie niedługo.

Już dzisiaj jednak zachęcam do zapoznania się z kosmetykami Colway. Flagowy produkt – Kolagen Natywny Pure ma bardzo dobrą cechę – daje się łączyć z innymi, w tym wspomnianą już argineliną, i transportować je w głąb skóry. Tak właśnie powstaną nowe, obok Kolagenu Natywnego Gold, kosmetyki o niezwykle cennym działaniu pielęgnacyjnym i antyzmarszczkowym. Warto abyś wiedział, czytelniku, że stosowanie samego Kolagenu Natywnego Pure daje świetne rezultaty – poprawa stanu skóry jest bardzo widoczna. Osobiście nie mogę się już doczekać, kiedy do tego produktu zostanie dodana arigelina i reszta towarzystwa. Wyobraźcie sobie – kolagen, który na kilka godzin wygładza skórę w tak spektakularny sposób… czuję, że będzie to hit. Czy też chcesz go wypróbować jak tylko się pojawi? Bo ja tak!